Esej 07 z 07
Kiedy ta chwila należy do mnie
Posłuchaj tego eseju
8:41 · Polski

Chcę chwili, w której poczuję, że życie, które przeżyłem, i człowiek, którym się stałem, wreszcie tworzą całość. Chwili, w której będę mógł gdzieś stanąć i zobaczyć, ile trzeba było, żeby tam dotrzeć, a jednocześnie poczuć, że wciąż jest przede mną coś, ku czemu chcę iść. Chcę wiedzieć, że jestem obecny we własnym życiu, kiedy ono się toczy.
Mogłaby to być rozmowa, decyzja albo spełnienie czegoś, na co miałem nadzieję. Z zewnątrz mogłoby wyglądać na niewiele. Dla mnie ważne byłoby to, co czułbym w środku: że mogę być w tym wszystkim sobą, bez konieczności wyjaśniania najpierw całej drogi.
Jest w tym tęsknota, którą chcę potraktować poważnie. Chcę robić rzeczy, które mają dla mnie znaczenie. Chcę kochać, wykorzystać możliwości, które mam, i odkrywać, kim mogę się stać, kiedy jest miejsce na wybór. Chcę chwili, w której poczuję, że te nadzieje stają się częścią życia, którym naprawdę żyję.
Życie, które mnie tu doprowadziło
Urodziłem się w Polsce, a dorastałem głównie w Szwecji. Moje życie toczyło się między krajami i językami, a te miejsca nadal są częścią tego, jak rozumiem siebie. Niektóre zmiany, które mnie ukształtowały, zaczęły się jednak, zanim pojąłem, co właściwie się zmienia.
Kiedy jako dziecko wyjeżdżałem z Polski, nie rozumiałem, że moje życie będzie dalej toczyć się w Szwecji. Myślałem, że wyjeżdżam na jakiś czas. Byli dorośli podejmujący decyzje, podróż, która już trwała, i przyszłość, której nie potrafiłem jeszcze sobie wyobrazić. Przeżywałem coś, czego znaczenie miałem zrozumieć dopiero znacznie później.
To część tego, do czego wracam myślami, kiedy zastanawiam się nad wyborem. Zanim mogłem wiele zdecydować o kierunku własnego życia, już byłem w drodze. Patrząc wstecz, widzę, jak dużo człowiek może przeżyć, zanim znajdzie słowa, żeby powiedzieć, co to dla niego znaczyło.
Wiem coś o strachu, że błąd może kosztować mnie moje miejsce. Pisałem o tym lęku tak, jak pamiętam go z dzieciństwa. Kiedy myślę o człowieku, którym chcę być dzisiaj, zastanawiam się też, kim mogę się stać, gdy będzie dość bezpiecznie, żeby nie układać każdej decyzji wokół tego, co mogę stracić.
Chciałbym lepiej poznać tego człowieka. Co go cieszy. Na co ma nadzieję. Co mógłby powiedzieć, gdy ma czas znaleźć własne słowa. Porusza mnie możliwość, że po tym wszystkim, co już się wydarzyło, wciąż jest we mnie ktoś, kogo mogę poznawać dalej.
Co chcę zabrać ze sobą
Chcę wnieść w tę chwilę swoją historię i pozostać wobec niej uczciwy. Niektóre rzeczy nadal trudno zrozumieć. Niektóre wspomnienia bolą. Są też ludzie, których dobroć miała znaczenie, rzeczy, które mnie zachwycały, i ciekawość, która była moja, nawet kiedy o dużej części mojego życia decydowano gdzie indziej.
Chcę, żeby dobro pozostało widoczne, kiedy mówię prawdę o trudnych częściach tej historii. Chcę pamiętać człowieka, któremu zależało, dziecko, które chciało zrozumieć, jak coś działa, chwile, w których świat dawał mi powód do ciekawości. To wszystko należy do opowieści o tym, jak stałem się sobą.
Chcę też miejsca dla wyborów, których dokonuję teraz. Jeśli próbuję kogoś zrozumieć, zanim go ocenię, albo udaje mi się mówić z troską, kiedy jestem zdenerwowany, ma to znaczenie dla życia, które buduję. Nie muszę robić z tego wielkiego osiągnięcia. Potrzebuję dostrzec, że mam pewien udział w decydowaniu o tym, co przekazuję dalej.
Ważna jest dla mnie dobroć, którą wybieram ze świadomością tego, jak bardzo potrafi boleć jej brak. Chciałbym, żeby moje doświadczenia czyniły mnie uważniejszym na drugiego człowieka. Wiem, że samo pragnienie nie oznacza, że zawsze mi się to uda. Daje mi jednak kierunek, do którego mogę wrócić, gdy zrobię coś źle.
Być może ważna część stawania się sobą dzieje się właśnie tam, w wyborach, które przyciągają niewiele uwagi. W tym, jak reaguję, kiedy ktoś potrzebuje cierpliwości. Czy słucham dostatecznie długo, żeby usłyszeć coś, czego wcześniej nie brałem pod uwagę. Co robię z wpływem, jaki akurat mam w danej sytuacji. Chcę rozpoznawać siebie w tych decyzjach, również wtedy, gdy nikt inny nie będzie wiedział, czego ode mnie wymagały.
Będziesz miał wybór
Kiedy wyobrażam sobie, że młodszy ja widzi moje dzisiejsze życie, zastanawiam się, co by rozpoznał. Byłyby w nim miejsca i możliwości, których nie mógł sobie wyobrazić. Byłyby też rzeczy, które trudno byłoby mi mu wyjaśnić, bo sam nadal próbuję je zrozumieć.
Ale wiem, co chciałbym, żeby usłyszał: będziesz miał życie, a w nim wybory, których nie możesz dostrzec z miejsca, w którym jesteś teraz.
Chciałbym powiedzieć to łagodnie. Dać mu coś, ku czemu mógłby patrzeć, nie wymagając, żeby rozumiał wszystko, co wydarzy się po drodze. Nie potrzebowałby gotowej opowieści o mężczyźnie, którym się stanie. Być może wystarczyłoby wiedzieć, że będzie miał więcej do powiedzenia we własnym życiu.
Ta możliwość bardzo wiele dla mnie znaczy. Tak samo jak myśl, że drugi człowiek może dotrzeć do miejsca, w którym stanie się dostępne coś, co wcześniej było poza jego zasięgiem. W eseju „Zmienić okoliczności, nie człowieka” pisałem o pomocy, jaką chciałbym dawać: czymś konkretnym, co zostawia człowiekowi więcej miejsca na podjęcie decyzji.
Chcę zostawić tę decyzję jemu. Być może wybierze życie inne od tego, które sobie wyobrażałem. Nadal cieszyłbym się, że może je rozważyć. Jest coś głęboko ludzkiego w pragnieniu, żeby drugi człowiek dostał szansę, zwłaszcza gdy nie mogę wiedzieć wszystkiego o tym, co dźwigał, zanim do niej dotarł.
A kiedy wracam do własnego życia, rozpoznaję to samo pragnienie. Chcę mieć wokół decyzji dość miejsca, żeby usłyszeć, czego naprawdę chcę. Chcę móc wybrać coś dlatego, że ma dla mnie znaczenie, z troską o ludzi, których ten wybór dotyczy, i wiedzieć, dlaczego mówię „tak”.
Kiedy ta chwila należy do mnie
Być może właśnie to mieściłoby się w tej chwili. Nadal byłby ze mną człowiek, którym kiedyś byłem. Tak samo jak to, czego się nauczyłem, ludzie, na których mi zależało, i nadzieje, których jeszcze nie umiem nazwać. Przez pewien czas mógłbym czuć to wszystko bez potrzeby bronienia tego przed kimkolwiek.
W tej chwili chcę czuć się na tyle wolny, żeby wybierać bez przygotowywania najpierw obrony tego, czego pragnę. Usłyszeć własną odpowiedź i zaufać sobie na tyle, by za nią pójść. Chcę poczuć, że człowiek, którym próbowałem się stać, i ten, który tam stoi, są w tej chwili tą samą osobą.
To życie jest moje. Te decyzje są moje.
Chcę, żeby te słowa obejmowały życie, które naprawdę mam. Początek, którego nie wybrałem, rzeczy, za które jestem wdzięczny, decyzje, które podjąłbym inaczej, i ludzi, którzy mieli znaczenie po drodze. Chcę móc je wypowiedzieć z całą tą historią nadal obecną, wiedząc, że jest w niej miejsce na to, co wybiorę dalej.
Jutro mogę znów zwątpić w siebie. Mogę popełnić błąd albo znaleźć się w okolicznościach, z którymi nie wiem, jak sobie poradzić. Zostałoby mi wtedy więcej do zrozumienia. Nie czyniłoby to tamtej chwili mniej prawdziwą. Nadal wiedziałbym, jak to jest być w niej — na tyle obecnym, żeby chcieć zostać.
Myślę, że właśnie na to mam nadzieję: na chwilę, którą rozpoznam, kiedy jeszcze będzie trwała. Żeby poczuć drogę, którą przeszedłem, i możliwość, że jeszcze wiele przede mną. Wiedzieć, że w życiu, które będzie się dalej toczyć, jest miejsce na moje wybory, moją troskę i na to, kim jeszcze chcę się stać.
A kiedy ta chwila minie, chciałbym zabrać ze sobą także ją. Mogą przyjść dni, w których będę potrzebował ją sobie przypomnieć. Dni, kiedy świadomość, że choć przez chwilę czułem się u siebie we własnym życiu, pomoże mi uwierzyć, że mogę odnaleźć drogę do tego poczucia jeszcze raz.
Koniec części V
Te pytania wracają w pracy: czyj głos słychać, kto niesie niepewność i komu wolno zdecydować? Ostatnia część dotyczy wspólnej odpowiedzialności.
Przejdź do części VI
Spokojne przywództwo
Listy od Kamila Larssona
Otrzymaj kolejny esej
Nowe eseje i okazjonalne notatki. Piszę wtedy, gdy mam coś, czym warto się podzielić.
Z szacunkiem dla Twojej skrzynki. Bez sprzedaży adresu i śledzenia otwarć.